Zamość - Nowy Wiśnicz

Środa, 17 kwietnia 2013 · Komentarze(7)
Pierwszą rowerową wycieczkę do Małopolski, a dokładniej do Nowego Wiśnicza, zorganizowałem sobie we wrześniu ubiegłego roku i muszę przyznać, że bardzo mi się podobało. Teraz w końcu przyszła wiosna, zrobiło się ciepło, pora więc na drugą odsłonę tej wyprawy. Ciągnie mnie w tamte strony z dwóch głównych powodów: Pogórze Wiśnickie i Beskid Wyspowy to bardzo malownicze tereny, to raz, a po drugie mam tam rodzinę, która bardzo lubię odwiedzać. Dodam też, że od dziecka bardzo lubię góry, od dłuższego czasu też pasjonuje mnie turystyka rowerowa, a góry i rower to dla mnie idealne połączenie. W takim terenie zawsze coś się dzieje: są podjazdy, są zjazdy, są piękne widoki...nie ma nudy, słuchawki w uszach są wówczas zupełnie niepotrzebne:-) No dobrze, nie będę nudził - przechodzimy do konkretów, zapraszam do przeczytania relacji:-)
Z domu wyjeżdżam ok. godziny 06:00, czyli trochę później niż planowałem - późno położyłem się spać i chciałem wyjechać wypoczęty w długą trasę. Jest dosyć zimno i już po kilku kilometrach zmieniam rękawiczki na takie z długimi palcami. Przymierzam się też do założenia drugiej pary skarpetek, ale trzeba być twardym:-) Na początku kieruję się w stronę Zwierzyńca, po drodze takie oto
widoki:
Poranek, pola i łąki w okolicach wioski Zarzecz © kierowcaroweru


Tempo nie jest zbyt mocne, bo nawierzchnia na tym odcinku jest w niesamowicie złym stanie, mam już dzięki temu wyrobiony refleks:-) Zatrzymuję się przy moście na Wieprzu w Obroczy i fotografuję wysoki poziom wody w rzece:
Na moście na Wieprzu w Obroczy © kierowcaroweru


Niebawem przejeżdżam przez Zwierzyniec i gonię w kierunku Biłgoraja, nawierzchnia jest już trochę lepsza, ale moje tempo nie wiedzieć czemu nie wzrasta znacząco - noga chce podawać, ale czegoś brakuje, czegoś ze środka...Po chwili wyprzedza mnie cysterna ze Statoilu, na której zauważam napis: "więcej mocy" i uwierzcie, że po niedługim czasie coś zaczyna się dziać:-)
Do Biłgoraja wjeżdżam po ok 1,5 godziny od startu i widzę coś takiego:
Wjazd do Biłgoraja © kierowcaroweru


Jest to efekt modernizacji ul. Zamojskiej, na jezdni zakaz dla rowerów, a na chodniku pełno piachu. Trudno, oby szybko skończyli. Dalej kieruję się na Krzeszów i jadę m.in. przez Sól i Harasiuki. Wspomniana Sól to największa miejscowość gminy Biłgoraj, a ciągnie się przez ok. 5 km. Na trasie jest też trochę monotonii...
Droga w okolicach miejscowości Harasiuki © kierowcaroweru


Przydrożne drzewa przed Krzeszowem © kierowcaroweru


Powoli docieram do Krzeszowa i przy okazji ciekawostka: nawet do tej miejscowości sięgały długie ręce Ordynacji Zamojskiej. Znajdował się tu port rzeczny na Sanie, który wykorzystywano do handlu spławnego. Poniżej fotka z mostu na Sanie w Krzeszowie:
Na moście na Sanie w Krzeszowie © kierowcaroweru


Jadę sobie dalej do miejscowości Kamień, położonej przy krajowej dziewiętnastce. Omijam jednak baaaardzo długą miejscowość Jeżowe i jadę przez Krzywdy i jakieś inne niewielki wioski. Tymczasem na liczniku dobija 100 km i postanawiam coś zjeść i przy okazji zmniejszyć masę plecaka:-) Posilam się na skraju lasu, przy mało ruchliwej szosie. Pozdrawia mnie jakiś starszy Pan przejeżdżający rowerem, ale humor poprawia mi też budząca się do życia przyroda:
To już musi bedzie wiosna:-) © kierowcaroweru


Ruszam dalej, po kilkunastu minutach jadę już krajową 19'ką w stronę Sokołowa Małopolskiego.
Krajowa 19'ka za Kamieniem w stronę Rzeszowa © kierowcaroweru


W Sokołowie postanawiam odbić na Kolbuszową i Mielec, żeby dalej kierować się na Tarnów.
Sokołów Małopolski - odbijam na Mielec © kierowcaroweru


Odcinek drogi do Kolbuszowej nie zachwyca jakością nawierzchni. Cykam fotkę z ciekawym przystankiem...gdzieś:-)
Elegancki droga i przystanek przed Kolbuszową:-) © kierowcaroweru


Niebawem dojeżdżam do Kolbuszowej i kończy się na szczęście marnej jakości asfalt, a zaczyna gładziutka jak jajko nawierzchnia i tak jest już do Mielca.
Zjazd do Kolbuszowej © kierowcaroweru


Za Kolbuszową trochę przeszkadza mi wiatr, postanawiam zatrzymać się w jakimś sklepie by uzupełnić zapasy płynów, a pod zakrętką Tymbarka takie coś...
By się przydało... © kierowcaroweru


Po dojechaniu do Mielca znaki nakazują mi jechać po ścieżce rowerowej, która jest niestety trochę zapiaszczona:
Wjazd do Mielca © kierowcaroweru


W mieście produkowano samoloty, powstawała tu np. taka właśnie Iryda:
Samolot typu Iryda w Mielcu © kierowcaroweru


A wracając do mieleckich ścieżek rowerowych muszę powiedzieć, że mi się podobały. Praktycznie całe miasto przejeżdżam po równej asfaltowej ścieżce, gdzie nie muszę skakać przez krawężniki, przejeżdżać między pieszymi przy przystankach itd. Na ulicach nie widać dziur, na tym polu Zamość przegrywa sromotnie.
Ścieżki rowerowe w Mielcu © kierowcaroweru


Wylot z Mielca w kierunku Tarnowa już nie jest taki przyjemny - na ulicy porusza się mnóstwo samochodów i nie ma skrajni. Im dalej jednak, tym ruch staje się mniejszy. Następną większą miejscowością jest Radomyśl wielki. Tam też zauważam jakiś samolot stojący na stelażu przy rynku.
Przy rynku w Radomyślu Wielkim © kierowcaroweru


Sam rynek wygląda tak:
Rynek w Radomyślu Wielkim © kierowcaroweru


Czuję, że kończy mi się paliwo, a nie ma za bardzo czasu na jakiś porządny obiad. Jak zwykle z pomocą przychodzą Snickersy:-)
Następnym celem jest dojazd do miejscowości Lisia Góra, a po kilku kilometrach poruszam się po drodze trzeciego już dzisiaj województwa - Małopolski:
Wjeżdżam do Małopolski... © kierowcaroweru


Kościół p.w. Matki Bożej Różańcowej w Lisiej Górze © kierowcaroweru


W oddali widać już górki:
Widok na górki w okolicach Łęgu Tarnowskiego © kierowcaroweru


Na rondzie w Lisiej Górze jadę prosto do Łęgu Tarnowskiego, a potem dalej przez różne bardziej lub mniej dziwne miejscowości kieruję się do Szczurowej. Wszytko po to by ominąć Tarnów. W Łukowej fotografuję ciekawy kościółek:
Kościół p.w. Matki Bożej Bolesnej w Łukowej © kierowcaroweru


W Biskupicach Radłowskich znajduje się cmentarz z czasów I wojny światowej...
Cmentarz z I wojny światowej w Biskupicach Radłowskich © kierowcaroweru


Na cmentarzu w Biskupicach Radłowskich © kierowcaroweru


..jest też bardzo ciekawy zabytek:
Zabytkowy słup graniczny w Biskupicach Radłowskich © kierowcaroweru


Tablica przy słupie granicznym w Biskupicach Radłowskich © kierowcaroweru


Dosyć oryginalny ten słup graniczny, podobno jedyny tego typu (i taki stary) zabytek w Polsce.
Całkiem dobrym asfaltem poruszam się dalej do Szczurowej, gdzie zamierzam skręcić na Brzesko. Okazuje się jednak, że jest jakiś objazd (nie pierwszy w tym regionie) i znaki kierują aż do Niepołomic. To trochę przegięcie, robi się już ciemno i nie uśmiecha mi się tyle drogi nadrabiać. Pytam gościa na stacji paliw co tu zrobić, który mówi wprost, żeby lać na znaki i jechać normalnie, tak jak każdy...tak też czynię:-) A w Szczurowej jeszcze:
Neogotycki kościół p.w. św. Bartłomieja Apostoła w Szczurowej © kierowcaroweru


Pomnik bohaterów obu wojen w Szczurowej © kierowcaroweru


Przed Brzeskiem przejeżdżam przez taką oto miejscowość:
Ciekawa nazwa miejscowości:-) © kierowcaroweru


W Brzesku zatrzymuję się na stacji Orlenu, wcinam hot-doga i zapijam gorącą herbatką. Ostatnio coś mi te orlenowskie hot-dogi podchodzą i jest miło, bo najczęściej obsługa, widząc strój rowerowy, zaczepia mnie i rozpoczyna się rozmowa o różnych pierdołach:-)
Posilony ruszam dalej, przejeżdżam przez Brzesko w kierunku Nowego Sącza i zostaje mi jeszcze kilkanaście kilometrów do Nowego Wiśnicza, to już nocny odcinek trasy. Jedzie się całkiem dobrze, przez Okocim docieram do wioski Uszew, a tam już jest zjazd z głównej do Nowego Wiśnicza właśnie. Trochę wspinania się pod górkę i widzę już wiśnicki zamek:
Zamek w Nowym Wiścniczu © kierowcaroweru


Do cioci docieram ok. 21'tej, czyli mniej więcej zgodnie z planem.
Dzień wykorzystany w pełni, pogoda dopisała i w ogóle wszystko było git...no może oprócz dziurawych odcinków dróg:-)
Pozdrawiam!

Komentarze (7)

super wypad, pozdro

LeeFuks 08:54 sobota, 27 kwietnia 2013

Jakbyś wiedział co jest w tym hot dogu, a konkretniej w parówkach to bys już tak miło o nich nie mówił :D

A poza tym gratuluje wycieczki :)

gregu 18:57 piątek, 26 kwietnia 2013

Zamek w Wiśniczu pewnie lepiej w dzień by się prezentował. Pozdr

daniel3ttt 18:36 piątek, 26 kwietnia 2013

Ja tam wolę relacje z terenowych wypadów po Roztoczu ;)

zarazek 06:14 piątek, 26 kwietnia 2013

Zdecydowanie złapałeś wiatr w żagle...
Pojechałeś konkretnie :-)

panther 18:34 czwartek, 25 kwietnia 2013

Stojąc przodem do cmentarza wojennego w Biskupicach za plecami miałeś drugi cmentarz wojenny :) Jak widzę wycięli drzewa - to dla mnie nowość. W 2011 tak to wyglądało.

Tą samą trasą jechałem kiedyś z Mielca do Tarnowa. Na miejscu dziwili się, że akurat tą drogą przyjechałem - podobno są jakieś inne, lepsze dla rowerzystów. Jeszcze ich nie znam. Aż zachciało mi się tam znów pojechać ale na razie czeka na mnie Opoczno.

trobal 15:02 czwartek, 25 kwietnia 2013

Bardzo fajna wycieczka i mega dystans - przyjemnie czyta się cały opis.
Pozdrawiam ;)

cuoresportivo 11:35 czwartek, 25 kwietnia 2013
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa dmree

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]